Część: 2
Miejsce: Seul, wytwórnia YG
Długość: ?
Słyszałaś kroki, ale nie chciałaś się odwrócić, bo wiedziałaś kto to Bobby twój przyjaciel w którym od początku się zakochałaś. Nigdy nie mówiłaś nikomu o uczuciach do niego, bo się bałaś reakcji jego jak innych osób. Bobby ściągnął swoją ulubioną bluzę, zawiesił Ci na Twoich barkach, było zimno, ale po Tobie tego nie było zauważyć.
- ____, zamarzniesz - mówił przytulając się do Ciebie- Nie chcę, żebyś była chora jak i dziecko,
- Bobby, przepraszam.- przytuliłaś się do niego, zaczynając cicho płakać
- Nie przepraszaj- uciszał- Opowiesz mi o wszystkim ? - spytał łagodnie
- Tak, ale nie tutaj.- złapałaś go za rękę i zaprowadziłaś na salę taneczną, w której nikogo nie było.
Opowiedziałaś o wszystkim swojemu przyjacielowi, jak to zaszło. Chłopak zrozumiał Twoje przeżycia.
-_____, muszę Ci coś powiedzieć...- zatrzymał się Bobby, trzymając twoją dłoń
- Co masz do powiedzenia ? - spytałaś lekko zaciekawiona
- Jeśli Twoje dziecko nie ma ojca, a musi go mieć...
- Bobby... Co chcesz powiedzieć !? -
- Czy mogę zostać ojcem dziecka ??
- Wiesz, że teraz będziesz miał spore kłopoty.. Jeśli na mnie Ci zależy jak i dopiero dziecku. To dziękuje ~ - przytuliłaś chłopaka
- Nie musisz dziękować... Chcę wszystko dla Ciebie..- mówił z pełną otwartością.
Wasze przytulanie przeszkodził dzwonek wydostający się z komórki Twojej, odebrałaś i okazało się że to twój były, który jakoś dowiedział się o Twojej ciąży i bardzo chce wiedzieć czy to jest Jego dziecko. Mówiłaś ze spokojem że to nie jest jego, jak by był to nie teraz, tylko ponad półtora roku temu jak byłaś w Polsce. Chłopak przeprosił Cię, rozłączając się. Opowiedziałaś Bobbiemu o wszystkim, a on zdziwiony ze teraz dopiero po tylu miesiącach oddzwania pytając się tylko o dziecko. Ponownie usłyszeliście muzyczkę, ale z telefonu Bobbiego, okazało się że chłopacy odjechali, a my musimy wracać taksówką. Ten pomysł się Tobie spodobał, ale chłopakowi nie za bardzo. Wykorzystałaś to że jesteś w ciąży, aż przyjechało po Ciebie 2 taksówki i nie wiedziałaś którą wziąć. Wsiedliśmy do pierwszej lepszej, przekazałaś kierowcy drogę do przejechania. Usiadłaś spokojnie, nucąc piosenki lecące z radia. A Bobby ? Siedział jakby zdawał jakieś egzaminy i bał się że go przyłapią. Zrozumiałaś jego reakcję, ponieważ od paru lat jeździ wybornymi samochodami,a nie jakimiś żółtymi. Po 20 minutach byliście na miejscu Bobby wyszedł pierwszy, a ty za nim. W głównym wejściu stał Junhoe z dużym kubkiem i w kolorowej piżamie, Przytuliłaś się do niego, weszłaś do salonu, zwołując resztę na rozmowę, Cała 7 usiadła na kanapie, jak do przesłuchania.
- Jest taka sprawa, jak mówiłam że nie wiem kto jest ojcem.- zatrzymałaś - To jest prawda, Ale po długiej rozmowie, dotarłam że ojcem zostanie Bobby.
- To gratulacje.- podszedł do was B.I pocałował Twoją rękę, a przyjaciela przytulił.- Teraz na pewno będziesz szczęśliwy.
Chłopacy zostali w salonie, zapewne grać i pić, a Ty poszłaś położyć się spać, ponieważ teraz wszystko robisz za dwóch. Jeszcze trzeba powiedzieć to CEO o naszych planach na przyszłość.




Przepraszam że ta część jest taka krótka, ale już skończyły mi się ferie, a od jutra do szkoły i nie będę dodawała przez parę miesięcy opowiadań ;; Ale i tak Wam dziękuje.Skontaktowałam się z koleżanką w sprawie opowiadań, które razem piszemy to za nie długo dodamy nowe części <3
Długość: ?
Słyszałaś kroki, ale nie chciałaś się odwrócić, bo wiedziałaś kto to Bobby twój przyjaciel w którym od początku się zakochałaś. Nigdy nie mówiłaś nikomu o uczuciach do niego, bo się bałaś reakcji jego jak innych osób. Bobby ściągnął swoją ulubioną bluzę, zawiesił Ci na Twoich barkach, było zimno, ale po Tobie tego nie było zauważyć.
- ____, zamarzniesz - mówił przytulając się do Ciebie- Nie chcę, żebyś była chora jak i dziecko,
- Bobby, przepraszam.- przytuliłaś się do niego, zaczynając cicho płakać
- Nie przepraszaj- uciszał- Opowiesz mi o wszystkim ? - spytał łagodnie
- Tak, ale nie tutaj.- złapałaś go za rękę i zaprowadziłaś na salę taneczną, w której nikogo nie było.
Opowiedziałaś o wszystkim swojemu przyjacielowi, jak to zaszło. Chłopak zrozumiał Twoje przeżycia.
-_____, muszę Ci coś powiedzieć...- zatrzymał się Bobby, trzymając twoją dłoń
- Co masz do powiedzenia ? - spytałaś lekko zaciekawiona
- Jeśli Twoje dziecko nie ma ojca, a musi go mieć...
- Bobby... Co chcesz powiedzieć !? -
- Czy mogę zostać ojcem dziecka ??
- Wiesz, że teraz będziesz miał spore kłopoty.. Jeśli na mnie Ci zależy jak i dopiero dziecku. To dziękuje ~ - przytuliłaś chłopaka
- Nie musisz dziękować... Chcę wszystko dla Ciebie..- mówił z pełną otwartością.
Wasze przytulanie przeszkodził dzwonek wydostający się z komórki Twojej, odebrałaś i okazało się że to twój były, który jakoś dowiedział się o Twojej ciąży i bardzo chce wiedzieć czy to jest Jego dziecko. Mówiłaś ze spokojem że to nie jest jego, jak by był to nie teraz, tylko ponad półtora roku temu jak byłaś w Polsce. Chłopak przeprosił Cię, rozłączając się. Opowiedziałaś Bobbiemu o wszystkim, a on zdziwiony ze teraz dopiero po tylu miesiącach oddzwania pytając się tylko o dziecko. Ponownie usłyszeliście muzyczkę, ale z telefonu Bobbiego, okazało się że chłopacy odjechali, a my musimy wracać taksówką. Ten pomysł się Tobie spodobał, ale chłopakowi nie za bardzo. Wykorzystałaś to że jesteś w ciąży, aż przyjechało po Ciebie 2 taksówki i nie wiedziałaś którą wziąć. Wsiedliśmy do pierwszej lepszej, przekazałaś kierowcy drogę do przejechania. Usiadłaś spokojnie, nucąc piosenki lecące z radia. A Bobby ? Siedział jakby zdawał jakieś egzaminy i bał się że go przyłapią. Zrozumiałaś jego reakcję, ponieważ od paru lat jeździ wybornymi samochodami,a nie jakimiś żółtymi. Po 20 minutach byliście na miejscu Bobby wyszedł pierwszy, a ty za nim. W głównym wejściu stał Junhoe z dużym kubkiem i w kolorowej piżamie, Przytuliłaś się do niego, weszłaś do salonu, zwołując resztę na rozmowę, Cała 7 usiadła na kanapie, jak do przesłuchania.
- Jest taka sprawa, jak mówiłam że nie wiem kto jest ojcem.- zatrzymałaś - To jest prawda, Ale po długiej rozmowie, dotarłam że ojcem zostanie Bobby.
- To gratulacje.- podszedł do was B.I pocałował Twoją rękę, a przyjaciela przytulił.- Teraz na pewno będziesz szczęśliwy.
Chłopacy zostali w salonie, zapewne grać i pić, a Ty poszłaś położyć się spać, ponieważ teraz wszystko robisz za dwóch. Jeszcze trzeba powiedzieć to CEO o naszych planach na przyszłość.




Przepraszam że ta część jest taka krótka, ale już skończyły mi się ferie, a od jutra do szkoły i nie będę dodawała przez parę miesięcy opowiadań ;; Ale i tak Wam dziękuje.Skontaktowałam się z koleżanką w sprawie opowiadań, które razem piszemy to za nie długo dodamy nowe części <3









