środa, 8 lipca 2015

Sława #1

Bohaterowie: Ty i Nu’est
Część: 1
Miejsce: Liceum Muzyczne, Seul
Długość: ? 

*  Perspektywa _____ *
Pewnego dnia przeprowadziłam się z wielkiej wsi do Seulu, ponieważ ojczym znalazł tutaj pracę i chciał żebyśmy przeprowadzili. Na początku sprzeciwiałam się, ale mama pokazała, do jakiej szkoły i gdzie będę chodzić żeby rozwijać swoją pasję. Słyszałam, że chodzą tam światowe gwiazdy. Nie znoszę takich ludzi, ale nie ma sposobu żeby było ich mniej. Pojechałam z mamą do szkoły, zgłosić, że mogę już chodzić do szkoły. Szkoła wyglądała jak jakiś wielki wieżowiec. Wchodząc rozglądałam się za szkolnymi dziewczynami, różniłam się ode nich urodą, twarzą a nawet zgrabnością.. Mama mówiła, że wszystko pójdzie dobrze. Wierzyłam w jej słowa. Wchodząc do gabinetu dyrektora, myślami byłam na złym. Po godzinnej rozmowie dyrektor stwierdził, że jestem osobą, którą szuka od dłuższego czasu do tej szkoły. Dał mundurek i rozkład codziennych lekcji. Wyszłam uradowana, że moje marzenie szybko się spełniło. Za mną dyrektor powiedział że zaraz przyślę przewodniczącego szkoły, aby mnie oprowadził po ogromnej szkole. Musiałam czekać 10 minut na spóźnialskiego kolesia. Myślałam że to będzie jakiś okularnik z toną podręczników, a tu normalnie ubrany człowiek na luzie.
- Ty jesteś nowa ?- spytał ściągając okulary przeciwsłoneczne
- Tak…- zacięłam- Mam na imię ___- powiedziałam wprost
- Kim Jonghyun, inaczej JR. - Pokaż swój plan lekcji to zacznę oprowadzać według twoich lekcji- ukazał rękę żebyś mu dała plan lekcji – Widać że będziesz chodzić wraz ze mną do klasy – mówił patrząc na plan lekcji
- Będę chodzić z Tobą do klasy ? – spytałaś ponownie
- Tak, jest napisane 2b, to znaczy że ze mną- uśmiechał się
- To zarąbiście- odrzekłaś patrząc na niego spod byka
Chłopak tylko popatrzał i szedł wprost siebie wskazując na kilkanaście Sali w których będą odbywać się od jutra moje lekcje. Patrzałaś na sale, które z prędkością omijałaś. Kim szedł szybciej, a ty już nie mogłaś iść w jego tempie, aż przysiadłaś na zimnej podłodze obok szafek szkolnych. Jonghyun dopiero przy zakręcie zauważył że Cię nie ma i zawrócił po Ciebie.
- Dlaczego siedzisz ?!- spytał
- Już nie mam siły- ledwo miałaś siłę, żeby mu odpowiedzieć, a nie jeszcze chodzić po tym wielkim budynku
- Na tym dziś kończymy, jutro mamy 7 lekcji na tym parterze- ukucnął – Teraz pójdziemy na lody- Kim pociągnął Ciebie i trzymając prowadził do kawiarni
- Jonghyun to boli !- mówiłaś spokojnie, abyś nie wybuchła
- Przepraszam – puścił rękę i usiadł na krześle obok kawiarni
- To co zawsze- skierował się do kelnerki- A ty co byś chciała ?
- Lody waniliowe – odparłaś
- Zaraz będą- odpowiedziała kelnerka
Raptem czekaliście minutę na lody, siedzieliście w swoim towarzystwie opowiadając o wszystkim. Ty opowiedziałaś jak znalazłaś się w Seulu, a on dlaczego praca i bycie przewodniczącym jest męczące, ponieważ jak się ma ojca dyrektora szkoły. Była godzina 14, Twoja mama zadzwoniła ze zaraz będzie w szkole, żeby odebrała cię ze szkoły. Powiedziałaś Jonghyun ‘owi że jutro spotkamy się w szkole. A on zabrał telefon i zapisał twój numer swoim telefonie.
- Nawet jeszcze się spotkamy. – mówił z uśmiechem
- Dlaczego ?- miałaś zamiar wiedzieć
- Po to żebym oprowadził Cię po okolicy, a najważniejsze nauczył jak się żyje w ten szkole- odparł
- Dziękuje że to robisz- podziękowałaś usłyszałaś trąbienie- Moja mama już przyjechała.. To do później ^^- uśmiechałaś się i zaczęłaś iść w stronę samochodu
- Czekaj, odprowadzę – złapał za rękę, zaczęliście tak iść, czułaś że się rumienisz
- Dziękuje ^^- odpowiedziałaś przy samochodzie
- Kto to ?- mama zapytała od razu wchodząc do samochodu
- Przedstawiciel szkoły, odprowadzał mnie po szkole.
- Widać że dobrze wychowany.- stwierdziła mama
- Tak, to syn dyrektora.- odparłaś
- Naprawdę ?!-To jeszcze moja córcia będzie miała chłopaka dyrektora- mama zaczęła się śmiać
- To nie jest śmieszne.- usłyszałaś dzwonek telefonu, otworzyłaś skrzynkę z wiadomościami, najnowszą była od nieznanego numeru, otworzyłaś zawartość wiadomości, a tam była wiadomość ‘’ Spotkajmy się o 19 w parku obok szkoły. JR ‘’ Ucieszyłaś się na wiadomość, że pierwszy dzień w szkole a ty masz randkę z takim przystojniakiem. Tylko co ubrać- pomyślałaś. Miałaś nadzieje ze coś znajdziesz w szafie. Po przyjeździe w domu zjadłaś obiad, od razu pobiegłaś do pokoju, aby wyszukiwać ubrania. Zdecydowałaś luźną białą bluzkę, i dżinsowe krótkie spodenki wraz z czarną Bandamą na włosach związanych w wysokiego koka. Pomalowałaś się lekko i zeszłaś aby coś zjeść. Zrobiłaś kakao i kanapkę. Siedziałaś w pokoju, licząc ile jeszcze czasu. Mama raz na jakiś czas patrzała co robiłaś, aby mieć pewność że nic się teraz nie stanie. Odniosłaś naczynia do zlewu, zaczęłaś ubierać czarne trampki w cekiny, a katanę schowałaś na wypadek deszczu lub wielkiego wiatru. Przed wyjściem krzyknęłaś do rodziców ‘’Wrócę bardzo późno’’.  Miałaś jeszcze 30 minut, to stwierdziłaś że pójdziesz na plac obok parku w którym miałaś się z Jonghyun ‘em spotkać. Usiadłaś na wolnej huśtawce włączając piosenki Kelly Clarskon, bardzo ją lubiłaś, po cichu zaczęłaś sobie śpiewać, jak otworzyłaś oczy, wokół ciebie zebrało się grupka małych dzieci, które klaskały że chcą więcej. Spojrzałaś że masz jeszcze 5 minut, to pożegnałaś się z dziećmi i poszłaś w stronę miejsca w którym mieliście się spotkać. JR już tam stał i czekał na ciebie, miałaś nadzieje ze Ciebie nie zauważy, bo chciałaś go wystraszyć.
- Akuku !- mówiłaś łapiąc
- Wystraszyłaś mnie- odwrócił się łapiąc się za bluzkę
- Przepraszam, że aż tak cię wystraszyłam – rzekłaś zniżając głowę
- Nic się nie stało- odpowiedział podnosząc twój podbródek
- Na pewno ?- spytałaś
- Tak- odpowiedział- Teraz chodźmy-  złapał za twoją rękę i szliście w stronę wesołego miasteczka, który był czynny 24 godziny. Trochę bałaś się takich rzeczy, ale trzeba pokonać lęki. Kim kupił bilety na filiżankę, bardzo bałaś się takich rzeczy, jak byłaś mała to raz takie coś w twojej miejscowości spadło i zraniło się przez takie coś dużo dzieci.  Miałaś nadzieje że to tak nie robi.
- Wszystko dobrze ?- spytał
-Trochę się boję- odrzekłaś
- Niczego się nie trzeba bać.- złapał za twoją rękę i usiedliście w tej maszynie. Po 2 minutach maszyna ruszyła, a ty zaczęłaś krzyczeć. JR zaczął się śmiać, ale dla ciebie to nie było śmieszne. Zapewne wyglądało jak bym była czterolatką. Po 10 minutach maszyna przestała ruszać, a ty mogłaś normalnie stanąć na nogi. Po wyjściu z maszyny, położyłaś się na trawie, aby także wrócił rytm serca.
- Już nigdy nie wejdę- powiedziałaś po cichu, żeby JR tego nie usłyszał.
- Coś mówiłaś ?- spytał odwracając się w stronę do Ciebie
- Nie nic. – odrzekłaś
- To teraz możemy iść na lody. – zaproponował – Co ty na to ? – zapytał
- Z przyjemnością –wstałaś, także pomagając mu. Nie mogłaś go utrzymać, to wpadłaś w jego ramiona. Jonghyun zaczął po cichu się śmiać, a ty wiedziałaś z czego się śmieje, to zaczęłaś zakrywać policzki. 
- Dlaczego to zrobiłaś ?- złapał twoje nadgarstki i zaczął je odciągać od policzków, żeby zobaczyć twój rumieniec- Ładnie tak wyglądasz- stwierdził
- JR może nie dla mnie- wstałaś i zaczęłaś iść w stronę wyjścia
- Ejj, proszę  cię..- zaczął biec za Tobą
-   No co ?!- krzyknęłaś – Mogę już iść do domu ?- zapytałaś
- Jasne- stwierdził- Zaprowadzę Cię- odparł
Szliście w ciszy, słyszałaś tylko jak Jr zamiast normalnie, trzłopie swoimi butami. Denerwowało, ale nie chciałaś już nic mówić.
- Oto mój dom- zatrzymaliście się obok jasnożółtego jednorodzinnego domu, z dużym ogródkiem i garażem.
- Okej. To do jutra – odrzekł machając ręką na pożegnanie
- Jonghyun zaczekaj- chłopak zatrzymał się, a ty przytuliłaś się do niego. – Do jutra- powiedziałaś uśmiechnięta przytulona w jego plecy
- Tak, do jutra w szkole – chłopak odwrócił się i pocałował cię w policzek
Twój wymarzony zaczął iść w stronę domu, a ty skakałaś ucieszona w stronę swojego domu. Weszłaś najszczęśliwsza w domu. Mama nie wiedziała co jest ci, ale nie chciała pytać o szczegóły. Od razu poszłaś do pokoju, aby ochłonąć i przebrać się w piżamę. Minęła 23 a ty nie spałaś. Włączyłaś muzykę, ale także nie pomogła zasnąć. Telefon leżał obok twojej głowy, jak by czekał na jakąś wiadomość, po paru sekundach w telefonie zaczęła lecieć muzyczka, a Ty wiedziałaś ze może być wiadomość tylko od niego. W wiadomości napisane było’’ Dobranoc księżniczko’’ znów byłaś ucieszona. A Ty odpisałaś ‘’Dobranoc księciu’’ po wysłaniu wiadomości zasnęłaś..

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziękuje za tyle wyświetleń ^^ 
Serie z opowiadaniami ''Call of Czernobyl'' zostaje zamknięty, ponieważ z inną autorką nie mamy czasu pisać jego ;) 
A co do tego opowiadania, myślę że będzie ciekawy ;3



1 komentarz:

  1. Co do wesołego miasteczka, nienawidzę karuzeli! Jak jestem na placu zabaw to przy jednym zakręceniu już mi tak dziwnie. Nawet na krześle obrotowym...

    OdpowiedzUsuń